3 września
Jak zwykle dziwi mnie widok uśmiechniętej Sue. Wiem, jako jedna z nielicznych co dzieje się w jej głowie, kiedy ma... hmm.. "ataki". Może to nie jest idealne określenie, ale cóż... To nic, że od jej "ataku" minął ponad tydzień. Ona ma w sobie pewnego rodzaju zaporę, przez którą nawet mi ciężko się przedostać. Wątpię czy już ją odchyliłam chociaż o milimetr. Dziś miał być nasz pierwszy dzień w szkole. Tej wariatce na kółkach nigdy nie wiadomo co przyjedzie do głowy, więc postanowiłam na nią uważać. Ubrana w swój czarny mundurek udałam się do kuchni. Zaraz po mnie do pomieszczenia wkroczyła Sue. Swoją rozkloszowaną czarną spódnicę założyła na talię, tak, że była około 10 centymetrów nad kolanami, koszulę wpuściła w spódnicę. Krawat zawiązała tak by węzeł był duży i pozostawiając dwa rozpięte guziki spowodowanie go powiesiła na szyi. Na jej kolanach nadal widniały strupy więc założyła czarne bawełniane zakolanówki ze ślicznymi czarnymi kokardami, na stopy czarne, lśniące czółenka, na niewysokim obcasie, z paskiem na środku. Swoje długie włosy zostawiła naturalnie pokręcone.
-Daj zawiąże Ci ten krawat.- wyciągnęła dłoń w moim kierunku. Jak by nie to, że uparła się by jej tato nauczył ją wiązać krawat, teraz najprawdopodobniej byśmy poszły do szkoły bez nich. Jej palce szybko się poruszały, a po chwili wykonały taki sam węzeł, jak miała już ona. Podeszła do mnie, założyła mi krawat, rozpięła dwa guziki i poprawiła mój ubiór.- Siadaj.- rozkazała mi.
-Dziś tylko niedbały warkocz, ok?- poleciłam jej. Uwielbiała testować nowe fryzury na mnie.
-Psujesz całą zabawę.- wyszła z kuchni, a po chwili wróciła z prostownicą i swoją kosmetyczką w której trzymała wszelkie ozdoby do włosów. Włączyła prostownicę którą nam kupił Artur. Dzięki mu za to, bo Sue, ciągle nie mogła się przyzwyczaić do tych gniazdek. Wczoraj próbowała podłączyć do niego ładowarkę, o mało jej nie psując. Rozczesała moje długie rude włosy, zaplotła z nich niedbałego warkocza, wyprostowała grzywkę, a we włosy włożyła cienką, czarną opaskę z małą czarną kokardą.
-Dziękuje.- pocałowałam ją w policzek. Ona uśmiechnęła się delikatnie i ruszyła do swojego pokoju. Ja również udałam się do swojej sypialni. Na moje nogi w czarnych rajstopach założyłam szpilki. W mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka.
-Otwarte!- krzyknęłam przeciągając swoje usta błyszczykiem. Wyszłam ze swojego pokoju. Uśmiechnęłam się do Jake'a i podeszłam się z nim przywitać. Naszą małą tradycją stawało się to, że na przywitanie i pożegnanie przytulaliśmy się i całowaliśmy w policzek. Po chwili się puściliśmy i w tym samym momencie wyszła Sue, już w swoim cienkim, oczywiście czarnym płaszczyku, czarnym szalu i z czarną listonoszką przewieszoną przez ramie, oto cała ona.
-Hej.- moja przyjaciółka podeszła do chłopaka i powtórzyła to co ja zrobiłam chwilę temu.- Idziemy bo się spóźnimy.- ruszyliśmy w kierunku drzwi po drodze biorąc parasole. Cóż Londyn nie jest dziś zbyt łaskawy. Sue zamknęła drzwi na klucz, weszliśmy do windy, którą nadal nie może przestać się zachwycać. Po chwili wsiedliśmy do taksówki, która zawiozła nas prosto do szkoły.
***
Gdy szłyśmy korytarzem, na drugim jego końcu jakąś dziewczynę szarpało trzech chłopaków. Pomimo tego, że był tłum nikt nie jej pomógł. Zanim zdążyłam zareagować Sue już dobiegała do tego miejsca. Spojrzałam na Jake'a i widząc jego zaniepokojony wzrok również zaczęłam biec.
-Czy wy kurwa rozumu nie macie?! Najlepiej się wyżywać na słabszych?!- jeszcze zanim dobiegła zaczęła krzyczeć.
-Nie twój interes laluniu.- powiedział obleśny koleś, chyba ich przywódca. Do o koła ich zaczęła się tworzyć grupka gapiów. Dopchałam się do środka i zobaczyłam jak Sue zaciska i prostuje swoje dłonie z grymasem na twarzy.,
-Co ona Ci kurwa zrobiła? Ty pierdolony egoisto! Jeśli myślisz, że możesz się wyżywać na niej, bo jest dziewczyną, to grubo się mylisz!- ciągle krzyczała.
-Koniec tej zabawy.- niższy chłopak chciał podejść do niej, ale ten najwyższy go powstrzymał.
-Daj spokój. Laleczka chce zbawiać świat?- z pogardą jej się przyjrzał.- Co zrobisz podrapiesz mnie swoimi tipsami, a może zadzwonisz do tatusia by Cię uratował?- z jeszcze większą kpiną i pogardą zwracał się do niej. Spojrzałam na nią, zaciskała swoje pięście i patrzyła na niego z furią. W jej ślicznych tęczówkach o teraz niewiadomym kolorze było wdać, że podjęła już decyzję. Zdążyła zrobić tylko jeden krok, kiedy jakiś ciemnowłosy chłopka złapał ją z tyły, zatrzymując. Ona wściekle na niego spojrzała, a on coś jej szepnął. Na szczęście Sue go najprawdopodobniej posłuchała, bo pozwoliła by on ją schował za sobą.
-Daj jej spokój. O tym, że nie jesteś mężczyzną to już wiemy, o tym, że jesteś śmieciem, też, o tym, że potrafisz pobić dziewczynę, też, ale teraz przesadziłeś. Jak można być tak bezczelnym by chcieć się bić z dziewczyną w miejscy publicznym? Wiesz co to jest wstyd?- teraz to ten chłopak górował, a wcześniejszy pan sytuacji teraz kulił się.
-A-ale... ona-a... sa-a-ma tego chcia-a-ła...- zaczął się jąkać. Zobaczyłam jak Sue wyrywa rękę z uścisku ciemnowłosego i podchodzi do dziewczyny skulonej w koncie.
-Zmykaj.- rozkazał dość władczym tonem.- A wy co tu stoicie? Widowisko się skończyło.- wszyscy zniknęli w przeciągu kilku sekund. Kim do cholery był?
-Nic Ci nie jest?- zapytała Sue trzęsącej się dziewczyny.
-Dlaczego to zrobiłaś?- zapytała.
-Nie rozumiem, co zrobiłam?- zapytała zdezorientowana.
-Dlaczego mnie obrobiłaś? Teraz będziesz miała problemy, jakoś bym to zniosła. A tak, kolejna osoba przeze mnie będzie cierpiała.- dziewczyna spojrzała smutno najprawdopodobniej w oczy Sue.
-Ej, nie myśl tak. Pozostań sobą. To nie twoja wina.- zapewne posłała jej swój pocieszający uśmiech.- Nie pozwól im się zastraszyć.- Sue odeszła od niej na krok.
-Dziękuje.- powiedziała dziewczyna. Posłała mojej przyjaciółce uśmiech, ona skinęła głowa, a dziewczyna odeszła. Teraz do mojej przyjaciółki podszedł chłopak...
~~~
Przepraszam, przepraszam, przepraszam...
Rozdział miał być dłuższy, ale jak zwykle zawaliłam. Miał być wczoraj. Przepraszam.
Obiecuje, że następny będzie dłuższy.
Kocham Was ♥
Pataxxon
poniedziałek, 27 maja 2013
niedziela, 19 maja 2013
Piąty
23 sierpnia
Co jest do cholery? Dlaczego tutaj tak zimno? Czy ja śpię na podłodze?
-Tak, śpisz.- dopiero w teraz otworzyłam jedno oko i zrozumiałam, że swoje myśli wypowiedziałam na głos.
-Za jasno.- powiedziałam i zamknęłam oko.- Dlaczego śpię na podłodze- spytałam rozłożonego na kanapie Jake'a.
-Pewnie zasnęłaś w trakcie filmu.
-A gdzie Vic?- spytałam z ciągle zamkniętymi oczami.
-Nie mam pojęcia. Idź jej poszukać.
-Ciebie chyba głowa piecze. Ja się stąd nie ruszam. Za jasno.- zakryłam twarz kocem, którym ktoś mnie nakrył.
-Ja też nie. Za wygodnie.- odpowiedział chłopka. Odkryłam twarz, tak by by było widać jedno oko, które otworzyłam i posłałam mu mordercze spojrzenia.
-Śpiące Królewny już wstały?.- do pokoju weszłam Vic.
-Idiotka.- zakryłam twarz i przewróciłam się na drugi bok.
-Wstawajcie.- powiedziała moja przyjaciółka.
-Nie ma mowy.- byłam cała obolała i niewyspana po nocy na podłodze.
-Zgadzam się z przedmówczynią.- oznajmił Jake. Wyciągnęłam swoją rękę z dłonią zaciśniętą w pieść by chłopk mógł mi przybić żółwika. Po chwili poczułam lekkie uderzenia pięści o moją i schowałam rękę.
-Jak sobie chcecie. Naleśniki, zawsze mogę zjeść sama.- stwierdziła Vic i wyszła. Usiadłam i otworzyłam oczy. Czy ona właśnie powiedziała magiczne słowo? Spojrzałam na Jake'a, był w tej samej pozycji co ja. Westchnęłam ciężko, owinęłam się kocem i ruszyłam do kuchni. Zaraz za mną kroczył chłopak. Usiadłam przy stole. Na talerzu była ogromna góra naleśników.
-Są z serem, nutellą i czekoladą.- poinformowała nas Vic podając herbatę.
-Kocham cię.- uśmiechnęłam się do niej i utkwiłam wzrok w jednym punkcie.
Przed moimi oczami pojawił się obraz. Kuchnia ze starymi meblami podłoga z desek i wiecznie rozklekotany stół. Nagle do pomieszczenia wpadł młody, wysoki chłopak, a zaraz po nim wysoka ale dużo niższa dziewczyna, z burzą, długich, ciemnych loków.
-Debil, oszukiwałeś,- powiedziała obrażona.
-Naucz się szybciej biegać.- odpyskował jej chłopak, na co dziewczyna wystawiła w jego stronę język.
-Uspokójcie się!- kobieta dotychczas stojąca przy kuchence przerwała kłótnię. Kobieta położyła na stół talerz pełen naleśników z serem. Dziewczyna szybko podeszła do lodówki i z zamrażarki wyjęła pudełko lodów Nałożyła sobie jednego naleśnika, a na niego lody. Chłopak podsunął swój talerz i niemo poprosił o lody. Ta wystawiła po raz kolejny w jego stronę język, ale nałożyła mu lodów. Oboje zaczęli jeść.
A ja? Stałam tam i w moich oczach zbierały się łzy.
W tym samym czasie: Vic
Oczy Sue zaczęły robić się puste. ciągle wpatrywała się w ścianę. W końcu się zamknęły.
-Sue! Jesteś tam? Odezwij się.- cholera jasne. znowu wróciło? A było tak dobrze. Rozpoznawałam ten stan. Po Jego odejściu często go widywałam, ale myślałam, że to się skończyło.- Porusz się - z jej oczu zamkniętych oczu zaczęły wydobywać się łzy. Potrząsnęłam nią. Otworzyła swoje zaszklone puste oczy. Po chwili jej oczy przestały straszyć tą pustością. Ciągle mocnym strumieniem po jej wiecznie czerwonych policzkach płynęły łzy. Wstała bez słowa i wyszła. Spojrzałam na miejsce w którym przed chwilą zniknęła Spojrzałam na Jake'a.
-Co to było?- zapytał zszokowany.
-Sama dokładnie nie wiem, To coś w rodzaju ataków. Ma je odkąd on zniknął. Ostatnio się nie pojawiały, ale coś je odblokowało - wyśniłam On tylko pokiwał głową i między nami zapanowała cisza. Po kilku minutach postać Sue mignęła mi w wejściu. Usłyszeliśmy odgłos otwierania i zamykania drzwi.
-Może za nią trzeba pójść?- zapytał chłopka.
-Nie. Zawsze tak robi. A poza tym wzięła telefon.- odpowiedział siląc sie na spokojny ton.
-Skąd wiesz?- zapytał zdziwiony.
-Zawsze bierze.- odpowiedziałam jak by to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Starałam sie ukryć strach. Próbowałam grać silną, jej to się udawało. Czy się o nią bałam? Nawet sama sobie nie wyobrażałam jak bardzo. Posłałam uśmiech Jake'owi a w moich myślach dominowała jedna bardzo ważna dla mnie osóbka.
***
Sue
Szłam ulicami Londynu starając się wyłączyć swoje emocje. Przecież mi to się udawało! Wtedy gdy zwiedzaliśmy miasto udawało mi się to perfekcyjnie Wyłączyłam się z emocji i świata mnie otaczającego, nic nie zwracało mojej uwagi. Chwila ... Zwiedzanie To jest to. Rozejrzałam się, w pobliżu dostrzegłam księgarnie. Zapewne tam będę mogła kupić przewodnik.
***
Usiadłam na ławce w parku i markerem zaznaczałam na mapie interesujące mnie obiekty z przewodnika. Z dumą spojrzałam na moje dzieło. Były tam pozaznaczane takie budynki jak Big Ben, Parlament Brytyjski, Muzeum Figur Woskowych Madame Tussday, Tower of London i Pałac Buckingham. Ciekawe czy mi dziś to wszystko uda się zwiedzić. Mam nadzieje, że to odciągnie mnie od myślenia o tym. Ruszyłam pewnie w stronę Big Bena.Ze wszystkich swoich sił starałam się zatrzymać emocje szalejące we mnie. Cholera jasna, muszę być silna! "Big Ben – wieża zegarowa w Londynie w Wielkiej Brytanii. Nazwa początkowo odnosiła się do dzwonu ze St. Stephen's Tower..." Spojrzałam ze łzami w oczach na tą piękną budowlę. Lubiłam patrzeć na budynki ludzi, rzeczy i na nowo odkrywać ich piękno. 'I co teraz zrobisz? Zadzwonisz do tatusia?' O, nie, nie ,nie! Złapałam się za głowę. Nie teraz proszę! 'Nigdy mnie nie zapomnisz, będę już zawsze twoim największym koszmarem, suko!' Przed moimi oczami znowu pojawiła się ta twarz, o której tak bardzo chciałam zapomnieć. Dlaczego to wraca? Znowu poczułam te strach. Rozejrzałam się dookoła. Każdy był dla mnie podejrzany. Mój szalony wzrok zatrzymał się na murku, podeszłam do niego i na nim usiadłam. 'To wszytko twoja wina! Wszyscy przed ciebie cierpią, twoi rodzice, koledzy, twoja przyjaciółka i twój...'
-Nie- powiedziałam cicho.- Nie, nie, nie, nie...- powtarzam bez przerwy jak mantrę Zaczęłam się równomiernie kołysać, a w mojej głowie szalało tornado Powoli zaczynałam czuć, tak jakby małe części mnie odrywały się ode mnie. Identycznie jak w tedy.
-Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie...- te krótkie słowa wydobyła się jedno za drugim z moich ust. Nie zwracałam uwagi w jakim języku mówię. Przecież znam ich kilka. Ważne było dla mnie tylko ich znaczenie. Nie mogłam znowu się poddać. Nie miałam prawa! Vic... To ona mnie uratowała Zabroniła mi robić czegoś głupiego. Nie mogłam jej zawieść. Moich rodziców już zawiodłam. Bardziej się nie da. Ale ona, ją też zawiodłam, ale z niezrozumiałego dla mnie powodu jeszcze przy mnie jest. Jestem jej to winna. Przecież tyle dla mnie zrobiła. Nie mogę znowu się załamać. Znowu zranić wszystkich których kocham. Co ja gadam? Przecież ja to robię codziennie. Koniec tego. Muszę się wziąć w garść. Przecież tak nie da się żyć! Co ja mówię? Ja wegetuję, a nie żyję. Poczułam czyjś dotyk na ramieniu.
-Przepraszam, ale dzwoni pani telefon już od jakiegoś czasu. Próbowałam to pani powiedzieć, ale najwidoczniej się pani zamyśliła. Proszę.- powiedziała do mnie młoda kobieta, podając mi chusteczkę. Musiałam okropnie wyglądać. Spojrzałam na swój strój. Sweter z flagą U.K. zwykłe ciemne rurki, trampki i torebka. Wyciągnęłam z niej telefon, z którego słychać było muzyczkę z Harry'ego Potter'a. Wzięłam od tej miłej kobiety chusteczkę. podziwiałam ją, że tak długo tu stała. Odblokowałam ekran swojej komórki i odebrałam.
-Dzięki Bogu. Co się z tobą dzieje? Dzwonie od dwudziestu minut.- mówiła po angielsku czyli z nią był Jake.- Już jest ciemno. Spojrzałam na otaczający mnie świat spowity w mroku.
-Przepraszam.- powiedziałam głosem który zdradzał, że przed chwilą płakałam i nadal drobne łezki spływają po moim policzku.- Postaram się jak najszybciej wrócić.- znowu zawiodłam.
-Sue.- usłyszałam jej zaniepokojony głos.
-W domu, dobrze?- zapytałam ją.
-Dobrze. Wracaj szybko.
-Pa.- powiedziałam i się rozłączyłam.
-Czy mogę jakoś pani pomóc?- zapytała ta miła kobieta.
-Nie jest pani w stanie.- Posłałam jej przepraszający uśmiech i udałam się na postój taksówek.
~~~
Przepraszam, przepraszam, przepraszam... Wiem, zawiodłam was. Nie dość że długo nie było rozdziału to jest do dupy.
Następny postaram dodać się za tydzień. Ten miał być wczoraj, ale jak wróciłam po bierzmowaniu nie miałam neta. Ech... Dziś byłam u rodzinki więc dla tego jest tak późno.
Jeśli macie jakiś pytania, do mnie lub bohaterów to zapraszam : http://ask.fm/Pataxxon
Całuję ;*
Wasza Pataxxon
Co jest do cholery? Dlaczego tutaj tak zimno? Czy ja śpię na podłodze?
-Tak, śpisz.- dopiero w teraz otworzyłam jedno oko i zrozumiałam, że swoje myśli wypowiedziałam na głos.
-Za jasno.- powiedziałam i zamknęłam oko.- Dlaczego śpię na podłodze- spytałam rozłożonego na kanapie Jake'a.
-Pewnie zasnęłaś w trakcie filmu.
-A gdzie Vic?- spytałam z ciągle zamkniętymi oczami.
-Nie mam pojęcia. Idź jej poszukać.
-Ciebie chyba głowa piecze. Ja się stąd nie ruszam. Za jasno.- zakryłam twarz kocem, którym ktoś mnie nakrył.
-Ja też nie. Za wygodnie.- odpowiedział chłopka. Odkryłam twarz, tak by by było widać jedno oko, które otworzyłam i posłałam mu mordercze spojrzenia.
-Śpiące Królewny już wstały?.- do pokoju weszłam Vic.
-Idiotka.- zakryłam twarz i przewróciłam się na drugi bok.
-Wstawajcie.- powiedziała moja przyjaciółka.
-Nie ma mowy.- byłam cała obolała i niewyspana po nocy na podłodze.
-Zgadzam się z przedmówczynią.- oznajmił Jake. Wyciągnęłam swoją rękę z dłonią zaciśniętą w pieść by chłopk mógł mi przybić żółwika. Po chwili poczułam lekkie uderzenia pięści o moją i schowałam rękę.
-Jak sobie chcecie. Naleśniki, zawsze mogę zjeść sama.- stwierdziła Vic i wyszła. Usiadłam i otworzyłam oczy. Czy ona właśnie powiedziała magiczne słowo? Spojrzałam na Jake'a, był w tej samej pozycji co ja. Westchnęłam ciężko, owinęłam się kocem i ruszyłam do kuchni. Zaraz za mną kroczył chłopak. Usiadłam przy stole. Na talerzu była ogromna góra naleśników.
-Są z serem, nutellą i czekoladą.- poinformowała nas Vic podając herbatę.
-Kocham cię.- uśmiechnęłam się do niej i utkwiłam wzrok w jednym punkcie.
Przed moimi oczami pojawił się obraz. Kuchnia ze starymi meblami podłoga z desek i wiecznie rozklekotany stół. Nagle do pomieszczenia wpadł młody, wysoki chłopak, a zaraz po nim wysoka ale dużo niższa dziewczyna, z burzą, długich, ciemnych loków.
-Debil, oszukiwałeś,- powiedziała obrażona.
-Naucz się szybciej biegać.- odpyskował jej chłopak, na co dziewczyna wystawiła w jego stronę język.
-Uspokójcie się!- kobieta dotychczas stojąca przy kuchence przerwała kłótnię. Kobieta położyła na stół talerz pełen naleśników z serem. Dziewczyna szybko podeszła do lodówki i z zamrażarki wyjęła pudełko lodów Nałożyła sobie jednego naleśnika, a na niego lody. Chłopak podsunął swój talerz i niemo poprosił o lody. Ta wystawiła po raz kolejny w jego stronę język, ale nałożyła mu lodów. Oboje zaczęli jeść.
A ja? Stałam tam i w moich oczach zbierały się łzy.
W tym samym czasie: Vic
Oczy Sue zaczęły robić się puste. ciągle wpatrywała się w ścianę. W końcu się zamknęły.
-Sue! Jesteś tam? Odezwij się.- cholera jasne. znowu wróciło? A było tak dobrze. Rozpoznawałam ten stan. Po Jego odejściu często go widywałam, ale myślałam, że to się skończyło.- Porusz się - z jej oczu zamkniętych oczu zaczęły wydobywać się łzy. Potrząsnęłam nią. Otworzyła swoje zaszklone puste oczy. Po chwili jej oczy przestały straszyć tą pustością. Ciągle mocnym strumieniem po jej wiecznie czerwonych policzkach płynęły łzy. Wstała bez słowa i wyszła. Spojrzałam na miejsce w którym przed chwilą zniknęła Spojrzałam na Jake'a.
-Co to było?- zapytał zszokowany.
-Sama dokładnie nie wiem, To coś w rodzaju ataków. Ma je odkąd on zniknął. Ostatnio się nie pojawiały, ale coś je odblokowało - wyśniłam On tylko pokiwał głową i między nami zapanowała cisza. Po kilku minutach postać Sue mignęła mi w wejściu. Usłyszeliśmy odgłos otwierania i zamykania drzwi.
-Może za nią trzeba pójść?- zapytał chłopka.
-Nie. Zawsze tak robi. A poza tym wzięła telefon.- odpowiedział siląc sie na spokojny ton.
-Skąd wiesz?- zapytał zdziwiony.
-Zawsze bierze.- odpowiedziałam jak by to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Starałam sie ukryć strach. Próbowałam grać silną, jej to się udawało. Czy się o nią bałam? Nawet sama sobie nie wyobrażałam jak bardzo. Posłałam uśmiech Jake'owi a w moich myślach dominowała jedna bardzo ważna dla mnie osóbka.
***
Sue
Szłam ulicami Londynu starając się wyłączyć swoje emocje. Przecież mi to się udawało! Wtedy gdy zwiedzaliśmy miasto udawało mi się to perfekcyjnie Wyłączyłam się z emocji i świata mnie otaczającego, nic nie zwracało mojej uwagi. Chwila ... Zwiedzanie To jest to. Rozejrzałam się, w pobliżu dostrzegłam księgarnie. Zapewne tam będę mogła kupić przewodnik.
***
Usiadłam na ławce w parku i markerem zaznaczałam na mapie interesujące mnie obiekty z przewodnika. Z dumą spojrzałam na moje dzieło. Były tam pozaznaczane takie budynki jak Big Ben, Parlament Brytyjski, Muzeum Figur Woskowych Madame Tussday, Tower of London i Pałac Buckingham. Ciekawe czy mi dziś to wszystko uda się zwiedzić. Mam nadzieje, że to odciągnie mnie od myślenia o tym. Ruszyłam pewnie w stronę Big Bena.Ze wszystkich swoich sił starałam się zatrzymać emocje szalejące we mnie. Cholera jasna, muszę być silna! "Big Ben – wieża zegarowa w Londynie w Wielkiej Brytanii. Nazwa początkowo odnosiła się do dzwonu ze St. Stephen's Tower..." Spojrzałam ze łzami w oczach na tą piękną budowlę. Lubiłam patrzeć na budynki ludzi, rzeczy i na nowo odkrywać ich piękno. 'I co teraz zrobisz? Zadzwonisz do tatusia?' O, nie, nie ,nie! Złapałam się za głowę. Nie teraz proszę! 'Nigdy mnie nie zapomnisz, będę już zawsze twoim największym koszmarem, suko!' Przed moimi oczami znowu pojawiła się ta twarz, o której tak bardzo chciałam zapomnieć. Dlaczego to wraca? Znowu poczułam te strach. Rozejrzałam się dookoła. Każdy był dla mnie podejrzany. Mój szalony wzrok zatrzymał się na murku, podeszłam do niego i na nim usiadłam. 'To wszytko twoja wina! Wszyscy przed ciebie cierpią, twoi rodzice, koledzy, twoja przyjaciółka i twój...'
-Nie- powiedziałam cicho.- Nie, nie, nie, nie...- powtarzam bez przerwy jak mantrę Zaczęłam się równomiernie kołysać, a w mojej głowie szalało tornado Powoli zaczynałam czuć, tak jakby małe części mnie odrywały się ode mnie. Identycznie jak w tedy.
-Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie...- te krótkie słowa wydobyła się jedno za drugim z moich ust. Nie zwracałam uwagi w jakim języku mówię. Przecież znam ich kilka. Ważne było dla mnie tylko ich znaczenie. Nie mogłam znowu się poddać. Nie miałam prawa! Vic... To ona mnie uratowała Zabroniła mi robić czegoś głupiego. Nie mogłam jej zawieść. Moich rodziców już zawiodłam. Bardziej się nie da. Ale ona, ją też zawiodłam, ale z niezrozumiałego dla mnie powodu jeszcze przy mnie jest. Jestem jej to winna. Przecież tyle dla mnie zrobiła. Nie mogę znowu się załamać. Znowu zranić wszystkich których kocham. Co ja gadam? Przecież ja to robię codziennie. Koniec tego. Muszę się wziąć w garść. Przecież tak nie da się żyć! Co ja mówię? Ja wegetuję, a nie żyję. Poczułam czyjś dotyk na ramieniu.
-Przepraszam, ale dzwoni pani telefon już od jakiegoś czasu. Próbowałam to pani powiedzieć, ale najwidoczniej się pani zamyśliła. Proszę.- powiedziała do mnie młoda kobieta, podając mi chusteczkę. Musiałam okropnie wyglądać. Spojrzałam na swój strój. Sweter z flagą U.K. zwykłe ciemne rurki, trampki i torebka. Wyciągnęłam z niej telefon, z którego słychać było muzyczkę z Harry'ego Potter'a. Wzięłam od tej miłej kobiety chusteczkę. podziwiałam ją, że tak długo tu stała. Odblokowałam ekran swojej komórki i odebrałam.
-Dzięki Bogu. Co się z tobą dzieje? Dzwonie od dwudziestu minut.- mówiła po angielsku czyli z nią był Jake.- Już jest ciemno. Spojrzałam na otaczający mnie świat spowity w mroku.
-Przepraszam.- powiedziałam głosem który zdradzał, że przed chwilą płakałam i nadal drobne łezki spływają po moim policzku.- Postaram się jak najszybciej wrócić.- znowu zawiodłam.
-Sue.- usłyszałam jej zaniepokojony głos.
-W domu, dobrze?- zapytałam ją.
-Dobrze. Wracaj szybko.
-Pa.- powiedziałam i się rozłączyłam.
-Czy mogę jakoś pani pomóc?- zapytała ta miła kobieta.
-Nie jest pani w stanie.- Posłałam jej przepraszający uśmiech i udałam się na postój taksówek.
~~~
Przepraszam, przepraszam, przepraszam... Wiem, zawiodłam was. Nie dość że długo nie było rozdziału to jest do dupy.
Następny postaram dodać się za tydzień. Ten miał być wczoraj, ale jak wróciłam po bierzmowaniu nie miałam neta. Ech... Dziś byłam u rodzinki więc dla tego jest tak późno.
Jeśli macie jakiś pytania, do mnie lub bohaterów to zapraszam : http://ask.fm/Pataxxon
Całuję ;*
Wasza Pataxxon
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)