Fan Fiction o One Direction

poniedziałek, 27 maja 2013

Szósty

 3 września
   Jak zwykle dziwi mnie widok uśmiechniętej Sue. Wiem, jako jedna z nielicznych co dzieje się w jej głowie, kiedy ma... hmm.. "ataki". Może to nie jest idealne określenie, ale cóż... To nic, że od jej "ataku" minął ponad tydzień. Ona ma w sobie pewnego rodzaju zaporę, przez którą nawet mi ciężko się przedostać. Wątpię czy już ją odchyliłam chociaż o milimetr. Dziś miał być nasz pierwszy dzień w szkole. Tej wariatce na kółkach nigdy nie wiadomo co przyjedzie do głowy, więc postanowiłam na nią uważać. Ubrana w swój czarny mundurek udałam się do kuchni. Zaraz po mnie do pomieszczenia wkroczyła Sue. Swoją rozkloszowaną czarną spódnicę założyła na talię, tak, że była około 10 centymetrów nad kolanami, koszulę wpuściła w spódnicę. Krawat zawiązała tak by węzeł był duży i pozostawiając dwa rozpięte guziki spowodowanie go powiesiła na szyi. Na jej kolanach nadal widniały strupy więc założyła czarne bawełniane zakolanówki ze ślicznymi czarnymi kokardami, na stopy czarne, lśniące czółenka, na niewysokim obcasie, z paskiem na środku. Swoje długie włosy zostawiła naturalnie pokręcone.
-Daj zawiąże Ci ten krawat.- wyciągnęła dłoń w moim kierunku. Jak by nie to, że uparła się by jej tato nauczył ją wiązać krawat, teraz najprawdopodobniej byśmy poszły do szkoły bez nich. Jej palce szybko się poruszały, a po chwili wykonały taki sam węzeł, jak miała już ona. Podeszła do mnie, założyła mi krawat, rozpięła dwa guziki i poprawiła mój ubiór.- Siadaj.- rozkazała mi.
-Dziś tylko niedbały warkocz, ok?- poleciłam jej. Uwielbiała testować nowe fryzury na mnie.
-Psujesz całą zabawę.- wyszła z kuchni, a po chwili wróciła z prostownicą i swoją kosmetyczką w której trzymała wszelkie ozdoby do włosów. Włączyła prostownicę którą nam kupił Artur. Dzięki mu za to, bo Sue, ciągle nie mogła się przyzwyczaić do tych gniazdek. Wczoraj próbowała podłączyć do niego ładowarkę, o mało jej nie psując. Rozczesała moje długie rude włosy, zaplotła z nich niedbałego warkocza, wyprostowała grzywkę, a we włosy włożyła cienką, czarną opaskę z małą czarną kokardą.
-Dziękuje.- pocałowałam ją w policzek. Ona uśmiechnęła się delikatnie i ruszyła do swojego pokoju. Ja również udałam się do swojej sypialni. Na moje nogi w czarnych rajstopach założyłam szpilki. W mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka.
-Otwarte!- krzyknęłam przeciągając swoje usta błyszczykiem. Wyszłam ze swojego pokoju. Uśmiechnęłam się do Jake'a i podeszłam się z nim przywitać. Naszą małą tradycją stawało się to, że na przywitanie i pożegnanie przytulaliśmy się i całowaliśmy w policzek. Po chwili się puściliśmy i w tym samym momencie wyszła Sue, już w swoim cienkim, oczywiście czarnym płaszczyku, czarnym szalu i z czarną listonoszką przewieszoną przez ramie, oto cała ona.
-Hej.- moja przyjaciółka podeszła do chłopaka i  powtórzyła to co ja zrobiłam chwilę temu.- Idziemy bo się spóźnimy.- ruszyliśmy w kierunku drzwi po drodze biorąc parasole. Cóż Londyn nie jest dziś zbyt łaskawy. Sue zamknęła drzwi na klucz, weszliśmy do windy, którą nadal nie może przestać się zachwycać. Po chwili wsiedliśmy do taksówki, która zawiozła nas prosto do szkoły.
                                                                     ***
   Gdy szłyśmy korytarzem, na drugim jego końcu jakąś dziewczynę szarpało trzech chłopaków. Pomimo tego, że był tłum nikt nie jej pomógł. Zanim zdążyłam zareagować Sue już dobiegała do tego miejsca. Spojrzałam na Jake'a i widząc jego zaniepokojony wzrok również zaczęłam biec.
-Czy wy kurwa rozumu nie macie?! Najlepiej się wyżywać na słabszych?!- jeszcze zanim dobiegła zaczęła krzyczeć.
-Nie twój interes laluniu.- powiedział obleśny koleś, chyba ich przywódca. Do o koła ich zaczęła się tworzyć grupka gapiów. Dopchałam się do środka i zobaczyłam jak Sue zaciska i prostuje swoje dłonie z grymasem na twarzy.,
-Co ona Ci kurwa zrobiła? Ty pierdolony egoisto! Jeśli myślisz, że możesz się wyżywać na niej, bo jest dziewczyną, to grubo się mylisz!- ciągle krzyczała.
-Koniec tej zabawy.- niższy chłopak chciał podejść do niej, ale ten najwyższy go powstrzymał.
-Daj spokój. Laleczka chce zbawiać świat?- z pogardą jej się przyjrzał.- Co zrobisz podrapiesz mnie swoimi tipsami, a może zadzwonisz do tatusia by Cię uratował?- z jeszcze większą kpiną i pogardą zwracał się do niej. Spojrzałam na nią, zaciskała swoje pięście i patrzyła na niego z furią. W jej ślicznych tęczówkach o teraz niewiadomym kolorze było wdać, że podjęła już decyzję. Zdążyła zrobić tylko jeden krok, kiedy jakiś ciemnowłosy chłopka złapał ją z tyły, zatrzymując. Ona wściekle na niego spojrzała, a on coś jej szepnął. Na szczęście Sue go najprawdopodobniej posłuchała, bo pozwoliła by on ją schował za sobą.
-Daj jej spokój. O tym, że nie jesteś mężczyzną to już wiemy, o tym, że jesteś śmieciem, też, o tym, że potrafisz pobić dziewczynę, też, ale teraz przesadziłeś. Jak można być tak bezczelnym by chcieć się bić z dziewczyną w miejscy publicznym? Wiesz co to jest wstyd?- teraz to ten chłopak górował, a wcześniejszy pan sytuacji teraz kulił się.
-A-ale... ona-a... sa-a-ma tego chcia-a-ła...- zaczął się jąkać. Zobaczyłam jak Sue wyrywa rękę z uścisku ciemnowłosego i podchodzi do dziewczyny skulonej w koncie.
-Zmykaj.- rozkazał dość władczym tonem.- A wy co tu stoicie? Widowisko się skończyło.- wszyscy zniknęli w przeciągu kilku sekund. Kim do cholery był?
-Nic Ci nie jest?- zapytała Sue trzęsącej się dziewczyny.
-Dlaczego to zrobiłaś?- zapytała.
-Nie rozumiem, co zrobiłam?- zapytała zdezorientowana.
-Dlaczego mnie obrobiłaś? Teraz będziesz miała problemy, jakoś bym to zniosła. A tak, kolejna osoba przeze mnie będzie cierpiała.- dziewczyna spojrzała smutno najprawdopodobniej w oczy Sue.
-Ej, nie myśl tak. Pozostań sobą. To nie twoja wina.- zapewne posłała jej swój pocieszający uśmiech.- Nie pozwól im się zastraszyć.- Sue odeszła od niej na krok.
-Dziękuje.- powiedziała dziewczyna. Posłała mojej przyjaciółce uśmiech, ona skinęła głowa, a dziewczyna odeszła. Teraz do mojej przyjaciółki podszedł chłopak...

~~~
Przepraszam, przepraszam, przepraszam...
Rozdział miał być dłuższy, ale jak zwykle zawaliłam. Miał być wczoraj. Przepraszam.
Obiecuje, że następny będzie dłuższy.
Kocham Was ♥
Pataxxon  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz