23 sierpnia
Co jest do cholery? Dlaczego tutaj tak zimno? Czy ja śpię na podłodze?
-Tak, śpisz.- dopiero w teraz otworzyłam jedno oko i zrozumiałam, że swoje myśli wypowiedziałam na głos.
-Za jasno.- powiedziałam i zamknęłam oko.- Dlaczego śpię na podłodze- spytałam rozłożonego na kanapie Jake'a.
-Pewnie zasnęłaś w trakcie filmu.
-A gdzie Vic?- spytałam z ciągle zamkniętymi oczami.
-Nie mam pojęcia. Idź jej poszukać.
-Ciebie chyba głowa piecze. Ja się stąd nie ruszam. Za jasno.- zakryłam twarz kocem, którym ktoś mnie nakrył.
-Ja też nie. Za wygodnie.- odpowiedział chłopka. Odkryłam twarz, tak by by było widać jedno oko, które otworzyłam i posłałam mu mordercze spojrzenia.
-Śpiące Królewny już wstały?.- do pokoju weszłam Vic.
-Idiotka.- zakryłam twarz i przewróciłam się na drugi bok.
-Wstawajcie.- powiedziała moja przyjaciółka.
-Nie ma mowy.- byłam cała obolała i niewyspana po nocy na podłodze.
-Zgadzam się z przedmówczynią.- oznajmił Jake. Wyciągnęłam swoją rękę z dłonią zaciśniętą w pieść by chłopk mógł mi przybić żółwika. Po chwili poczułam lekkie uderzenia pięści o moją i schowałam rękę.
-Jak sobie chcecie. Naleśniki, zawsze mogę zjeść sama.- stwierdziła Vic i wyszła. Usiadłam i otworzyłam oczy. Czy ona właśnie powiedziała magiczne słowo? Spojrzałam na Jake'a, był w tej samej pozycji co ja. Westchnęłam ciężko, owinęłam się kocem i ruszyłam do kuchni. Zaraz za mną kroczył chłopak. Usiadłam przy stole. Na talerzu była ogromna góra naleśników.
-Są z serem, nutellą i czekoladą.- poinformowała nas Vic podając herbatę.
-Kocham cię.- uśmiechnęłam się do niej i utkwiłam wzrok w jednym punkcie.
Przed moimi oczami pojawił się obraz. Kuchnia ze starymi meblami podłoga z desek i wiecznie rozklekotany stół. Nagle do pomieszczenia wpadł młody, wysoki chłopak, a zaraz po nim wysoka ale dużo niższa dziewczyna, z burzą, długich, ciemnych loków.
-Debil, oszukiwałeś,- powiedziała obrażona.
-Naucz się szybciej biegać.- odpyskował jej chłopak, na co dziewczyna wystawiła w jego stronę język.
-Uspokójcie się!- kobieta dotychczas stojąca przy kuchence przerwała kłótnię. Kobieta położyła na stół talerz pełen naleśników z serem. Dziewczyna szybko podeszła do lodówki i z zamrażarki wyjęła pudełko lodów Nałożyła sobie jednego naleśnika, a na niego lody. Chłopak podsunął swój talerz i niemo poprosił o lody. Ta wystawiła po raz kolejny w jego stronę język, ale nałożyła mu lodów. Oboje zaczęli jeść.
A ja? Stałam tam i w moich oczach zbierały się łzy.
W tym samym czasie: Vic
Oczy Sue zaczęły robić się puste. ciągle wpatrywała się w ścianę. W końcu się zamknęły.
-Sue! Jesteś tam? Odezwij się.- cholera jasne. znowu wróciło? A było tak dobrze. Rozpoznawałam ten stan. Po Jego odejściu często go widywałam, ale myślałam, że to się skończyło.- Porusz się - z jej oczu zamkniętych oczu zaczęły wydobywać się łzy. Potrząsnęłam nią. Otworzyła swoje zaszklone puste oczy. Po chwili jej oczy przestały straszyć tą pustością. Ciągle mocnym strumieniem po jej wiecznie czerwonych policzkach płynęły łzy. Wstała bez słowa i wyszła. Spojrzałam na miejsce w którym przed chwilą zniknęła Spojrzałam na Jake'a.
-Co to było?- zapytał zszokowany.
-Sama dokładnie nie wiem, To coś w rodzaju ataków. Ma je odkąd on zniknął. Ostatnio się nie pojawiały, ale coś je odblokowało - wyśniłam On tylko pokiwał głową i między nami zapanowała cisza. Po kilku minutach postać Sue mignęła mi w wejściu. Usłyszeliśmy odgłos otwierania i zamykania drzwi.
-Może za nią trzeba pójść?- zapytał chłopka.
-Nie. Zawsze tak robi. A poza tym wzięła telefon.- odpowiedział siląc sie na spokojny ton.
-Skąd wiesz?- zapytał zdziwiony.
-Zawsze bierze.- odpowiedziałam jak by to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Starałam sie ukryć strach. Próbowałam grać silną, jej to się udawało. Czy się o nią bałam? Nawet sama sobie nie wyobrażałam jak bardzo. Posłałam uśmiech Jake'owi a w moich myślach dominowała jedna bardzo ważna dla mnie osóbka.
***
Sue
Szłam ulicami Londynu starając się wyłączyć swoje emocje. Przecież mi to się udawało! Wtedy gdy zwiedzaliśmy miasto udawało mi się to perfekcyjnie Wyłączyłam się z emocji i świata mnie otaczającego, nic nie zwracało mojej uwagi. Chwila ... Zwiedzanie To jest to. Rozejrzałam się, w pobliżu dostrzegłam księgarnie. Zapewne tam będę mogła kupić przewodnik.
***
Usiadłam na ławce w parku i markerem zaznaczałam na mapie interesujące mnie obiekty z przewodnika. Z dumą spojrzałam na moje dzieło. Były tam pozaznaczane takie budynki jak Big Ben, Parlament Brytyjski, Muzeum Figur Woskowych Madame Tussday, Tower of London i Pałac Buckingham. Ciekawe czy mi dziś to wszystko uda się zwiedzić. Mam nadzieje, że to odciągnie mnie od myślenia o tym. Ruszyłam pewnie w stronę Big Bena.Ze wszystkich swoich sił starałam się zatrzymać emocje szalejące we mnie. Cholera jasna, muszę być silna! "Big Ben – wieża zegarowa w Londynie w Wielkiej Brytanii. Nazwa początkowo odnosiła się do dzwonu ze St. Stephen's Tower..." Spojrzałam ze łzami w oczach na tą piękną budowlę. Lubiłam patrzeć na budynki ludzi, rzeczy i na nowo odkrywać ich piękno. 'I co teraz zrobisz? Zadzwonisz do tatusia?' O, nie, nie ,nie! Złapałam się za głowę. Nie teraz proszę! 'Nigdy mnie nie zapomnisz, będę już zawsze twoim największym koszmarem, suko!' Przed moimi oczami znowu pojawiła się ta twarz, o której tak bardzo chciałam zapomnieć. Dlaczego to wraca? Znowu poczułam te strach. Rozejrzałam się dookoła. Każdy był dla mnie podejrzany. Mój szalony wzrok zatrzymał się na murku, podeszłam do niego i na nim usiadłam. 'To wszytko twoja wina! Wszyscy przed ciebie cierpią, twoi rodzice, koledzy, twoja przyjaciółka i twój...'
-Nie- powiedziałam cicho.- Nie, nie, nie, nie...- powtarzam bez przerwy jak mantrę Zaczęłam się równomiernie kołysać, a w mojej głowie szalało tornado Powoli zaczynałam czuć, tak jakby małe części mnie odrywały się ode mnie. Identycznie jak w tedy.
-Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie...- te krótkie słowa wydobyła się jedno za drugim z moich ust. Nie zwracałam uwagi w jakim języku mówię. Przecież znam ich kilka. Ważne było dla mnie tylko ich znaczenie. Nie mogłam znowu się poddać. Nie miałam prawa! Vic... To ona mnie uratowała Zabroniła mi robić czegoś głupiego. Nie mogłam jej zawieść. Moich rodziców już zawiodłam. Bardziej się nie da. Ale ona, ją też zawiodłam, ale z niezrozumiałego dla mnie powodu jeszcze przy mnie jest. Jestem jej to winna. Przecież tyle dla mnie zrobiła. Nie mogę znowu się załamać. Znowu zranić wszystkich których kocham. Co ja gadam? Przecież ja to robię codziennie. Koniec tego. Muszę się wziąć w garść. Przecież tak nie da się żyć! Co ja mówię? Ja wegetuję, a nie żyję. Poczułam czyjś dotyk na ramieniu.
-Przepraszam, ale dzwoni pani telefon już od jakiegoś czasu. Próbowałam to pani powiedzieć, ale najwidoczniej się pani zamyśliła. Proszę.- powiedziała do mnie młoda kobieta, podając mi chusteczkę. Musiałam okropnie wyglądać. Spojrzałam na swój strój. Sweter z flagą U.K. zwykłe ciemne rurki, trampki i torebka. Wyciągnęłam z niej telefon, z którego słychać było muzyczkę z Harry'ego Potter'a. Wzięłam od tej miłej kobiety chusteczkę. podziwiałam ją, że tak długo tu stała. Odblokowałam ekran swojej komórki i odebrałam.
-Dzięki Bogu. Co się z tobą dzieje? Dzwonie od dwudziestu minut.- mówiła po angielsku czyli z nią był Jake.- Już jest ciemno. Spojrzałam na otaczający mnie świat spowity w mroku.
-Przepraszam.- powiedziałam głosem który zdradzał, że przed chwilą płakałam i nadal drobne łezki spływają po moim policzku.- Postaram się jak najszybciej wrócić.- znowu zawiodłam.
-Sue.- usłyszałam jej zaniepokojony głos.
-W domu, dobrze?- zapytałam ją.
-Dobrze. Wracaj szybko.
-Pa.- powiedziałam i się rozłączyłam.
-Czy mogę jakoś pani pomóc?- zapytała ta miła kobieta.
-Nie jest pani w stanie.- Posłałam jej przepraszający uśmiech i udałam się na postój taksówek.
~~~
Przepraszam, przepraszam, przepraszam... Wiem, zawiodłam was. Nie dość że długo nie było rozdziału to jest do dupy.
Następny postaram dodać się za tydzień. Ten miał być wczoraj, ale jak wróciłam po bierzmowaniu nie miałam neta. Ech... Dziś byłam u rodzinki więc dla tego jest tak późno.
Jeśli macie jakiś pytania, do mnie lub bohaterów to zapraszam : http://ask.fm/Pataxxon
Całuję ;*
Wasza Pataxxon
Wiedziałam, że Cię wyczekam ;)
OdpowiedzUsuńAkcja pomalutku się rozkręca, ale i tak dalej nie wiem o co chodzi ;p
Prawie bezbłędnie, co na plus :) Tylko dlaczego w pewnym momencie tekst jest na białym tle?
Wybacz, że krótko, ale z telefonu. Czekam na ciąg dalszy :)
Całuję :*
Ach i jakbyś mogła to wyłącz weryfikację obrazkową, bo idzie umrzeć ;)
UsuńDopiero teraz zauważyłam, że jest na białym...
Usuńto dobrze, że nie wiesz o co chodzi, tak ma być ;)
Ciesze się, że Ci się podoba ;D
Następny najprawdopodobniej będzie dziś, jak mi się uda...
Całuski ;*