Fan Fiction o One Direction

sobota, 22 czerwca 2013

Dziesiąty

12 września 
- Hej, ty jesteś Amber?
-Tak to ja... A ty kim jesteś?
-Jestem Sue i mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia...
-Ale ja nic nie zrobiłam! Nie chce niczego kupować.- odpowiedziała ze strachem w oczach, wcale jej się nie dziwiłam.
-O czym ty gadasz? Ach...- moja lekko nieogarnięta przyjaciółka dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego o co chodziło dziewczynie. Uśmiechnęła się do niej.- Ja nie w tej sprawie. Wczoraj zgubiłaś coś, prawda? Dokładniej plik kartek...
-O Boże... Nie mów, że to znalazłaś.- z przestrachem w oczach Amber spojrzała na wciąż szczerzącą się Sue.
-Znalazłam i wiem, że nie powinnam, ale... Przeczytałam... To mnie po prostu wzywało i nie mogła m się oprzeć, i nie wiem jak Cię mam za to przepraszać, bo tak mi strasznie głupio... A może nie? Sama nie wiem...- walnęłam ją w bok.- Ałła! Za co?- spojrzała na mnie jak na wariatkę...
-Przejdź do sedna.- uśmiechnęłam się pokrzepiająco do zaskoczonej dziewczyny.
-Pomyślałam, że fajnie by było zrealizować treść twojej książki w formie serialu. Jak tylko się zgodzisz ja postaram się wszytko pozałatwiać, aktorami byliby uczniowie, zapewne w szkole jest dużo zdolnych osób które pomogły by nam to wszytko zrealizować... Załatwiłam bym, jakiś sponsorów, wiem pewnie teraz myślisz, ze zwariowałam i pewnie tak jest, ale to się musi udać. Sama pomyśl, koszty byłyby niewielkie, dyrektor musi się zgodzić, bo to w końcu rozwijanie talentów uczniów, sponsorów by się znalazło bo to w końcu projekt nastolatków i...
-Skończ.- chyba zorientowała się, że jej nie można pozwolić gadać, bo jak zacznie to nie skończy...- Załóżmy, że się zgodzę. Castingi, szukanie sponsorów, przekonanie dyrektora... To nie będzie łatwe...- w jej brązowych oczach było widać szczęście, ale też obawę.
-Naprawdę, nie myślałam, ze to kiedykolwiek powiem, ale to jest dobry pomysł...- popatrzyłam na moją przyjaciółkę, a ona obrzuciła mnie pogardliwym spojrzeniem, prychnęła pod nosem i odwróciła głowę w drugą stronę...
-Nie żebym wątpiła w twoje możliwości, czy coś, ale... Czy ty dziś coś brałaś?- zapytała Amber spoglądając na ciągle kręcącą się Sue. Kiedyś, kiedy robiła sobie trwałą, by jak twierdziła 'pomóc naturalnym loczkom' wyglądało to jeszcze bardziej podejrzanie.
-Nic nie brałam... Chociaż może Vic coś mi dosypała... A jak tak to, to jest naprawdę mocne i dobre, i chce do tego dilera numer... Nie martw się, tobie też załatwię...- jak zwykle, swoje najgłupsze i najgorsze pomysły wyrzucała z siebie jak torpeda.
-Chodź, Amber od tej wariatki... Znając ją, zaraz się z kimś pokłóci, albo kogoś uderzy czy coś...- przy nas pojawił się Alex. Amber spojrzała na niego jak na debila.
-Radzę Ci od niego się dosunąć, zaraz zacznie Ci prawić kazanie o tym co powinnaś, a czego nie...- teraz to Sue doradzała zszokowanej dziewczynie.
-To nie ja, ciągle ładuje się w kłopoty!
-To nie ja, zachowuje się tak jak bym pozjadała wszystkie rozumy!
-To nie ja, uważam, że mogę zbawiać świat, narażając się wszystkim!
-To nie ja, zgrywam rodzica wszystkich!
-To nie ja, uważam się za bohaterkę której nikt, nic nie zrobi!
-To nie ja, jestem debilem
-Kurwa! Od was można dostać bólu głowy! Pozamykać gęby i to już!- z nimi nie można wytrzymać. Musiałam w końcu ich upomnieć. Oboje odwrócili się w moim kierunku, prawie stykając ramionami, co było dziwne jak na nich.
-Mamy przejebane?- zapytał Alex pochylając się lekko nad Sue, ze wzrokiem wciąż wlepionym we mnie.
-Oj, tak...- odpowiedziała.
-Co teraz?- zapytał nie spuszczając mnie ani na moment z oczu, tak ja Sue.
-Zostało nam tylko jedno... Wiejemy!- ten widok mnie strasznie zaskoczył. Sue która zaczęła biec z uśmiechem na ustach, a za nią Alex... Wpatrywałam się w tą scenę z szeroko otwartymi oczami. Spojrzałam zszokowana na Amber.
-Nie ma co... Ucieczki wychodzą, im tak dobrze, jak kłótnie...- powiedziała uśmiechając się do mnie. Wciąż zszokowana przyznałam jej prawdę kiwając głową.
-Ech... I zastawiła nas, z niedokończonym swoim planem, a żeby nam się zbytnio nie nudziło, to uciekła ze swoim wrogiem...- zaśmiałam się.
-Czy ona tak zawsze?- zapytała mnie przerażona Amber.- Bo jak tak, to ona chyba ziemię do góry nogami przewróci, żeby to się udało...-Oj... Obawiam się, że tylko ziemię. Ale dość o tych zdrajcach, co byś powiedziała na lunch ze mną?
-Brzmi kusząco... Jeśli mi obiecasz, że nie zwiejesz, to wchodzę w to.- roześmiane weszłyśmy do stołówki.
                                                               
Sue *w tym samy czasie*
   Ciągle się śmiejąc wybiegłam ze szkoły.
-To co teraz robimy?- zapytałam, z uśmiechem na ustach, Alex'a.
-Hmmmm... Może kawa? Nie wiem jak ty, ale ja nie chce tam wracać...- powiedział szczerząc się.
-To dlaczego jeszcze tu stoimy? Chodźmy!- z uśmiechem przyklejonym chyba na 'Kropelkę' lub 'Super Glue' szłam przed siebie.
   Droga mijała nam w doskonałych humorach i oboje zapomnieliśmy o tym, że jesteśmy wrogami... Weszliśmy do pustego o tej porze Starbucks'a i zamówiliśmy kawy. Wyszliśmy z kawiarni z zamiarem pójścia do parku. Spojrzałam na witryny i moją uwagę przykuła księgarnia.
-Chodź...- rzuciłam do Alex'a i weszłam. W środku było przyjemnie, dużo książek, które mogłabym przeglądać godzinami, ale moją uwagę przykuł, mały regał z kalendarzami. Podeszłam do niego szybko i chwyciłam czarny, proty kalendarz. Był idealny... Nie za mały... Nie za duży... Bez słowa podeszłam do kasy i podałam młodej dziewczynie przedmiot. Uśmiechnęła się do mnie, obsłużyła mnie, podziękowałam i wyszłam.
-No co?- zapytałam widząc zdziwioną minę chłopaka.
-Nie rozumiem... Weszłaś do księgarni, wzięłaś pierwszy lepszy kalendarz i go kupiłaś?- prychnęłam, widząc jego zdziwioną i zszokowaną minę.
-Nie pierwszy lepszy... Jest wyjątkowy. Zobaczysz, on mi przyniesie coś dobrego.- uśmiechnęłam się do mojej zdobyczy...


~~~
Hej... Jest dokładnie 3:20 a ja siedzę i nie jestem zmęczona... Ech...
Cóż ja bym wam mogła powiedzieć?
Kocham Was ;*
Do następnego ;D
P.S.: Amer w zakładce ;D

2 komentarze:

  1. Hej Pati :3
    Przeczytałam :D Od razu mówię, że wcale Cię nie okłamałam. Napisałam " Nie będę teo czytać DZISIAJ" a napisałam Ci to przed 0:00 :D Więc jestem czysta.
    Co Ty mi za brednie opowiadałaś? Przecież to opowiadanie jest super!
    Uwielbiam Sue. Jest taka krucha i delikatna, a zarazem stanowcza i odważna. Podoba mi się to.
    Zaintrygowała mnie również jej tajemnicza przeszłość. Strasznie zżera mnie ciekawość kim jen ten On.
    Uwielbiam również Alexa. Jest taki hsgdcfuavbuyvbdvvcbias :D
    I widzę go z Sue.
    Zastanawiam się tez jaką role odegrają tu chłopcy z 1D, bo są wymienieni w bohaterach. I kiedy oni tutaj dołączą i w jakich okolicznościach?
    Piszesz bardzo dobrze i nie rozumiem dlaczego zaprzeczasz :)
    I będę tu zaglądać i czytać wszystko co tu zamieścisz, bo fabuła jest naprawdę interesująca i owiana tajemnicą. To lubię :3
    Pozdrawiam
    Majka :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kłamiesz! Napisałaś 36 sekund po północy!
      Ja Ci bredni nie opowiadałam tylko najprawdziwszą prawdę ;D
      Co do 1D, to pojawią się już niedługo, nie wiem jeszcze dokładnie w jaki sposób ;D
      Nie, Alex nie bd z Sue ;D Nawet na to nie wpadłam ;)
      Oj.... I jak ja mam się z tb kłócić? Nie potrafię tego po prostu...

      Usuń