11 września
Śmieszy mnie zachowanie Sue i Alex'a. Od ich 'małej' sprzeczki minął tydzień, a oni ciągle na siebie patrzą jak pies z kotem. Z Jake'iem nawet założyłam się kto dłużej wytrzyma. Ja obstawiłam oczywiście moją przyjaciółkę. Mam nadzieje, że mnie nie zawiedzie. Spojrzałam na swój telefon by sprawdzić godzinę. Gdzie ona jest? Ile na nią można czekać? Siedziałam właśnie na dość znanym murku czekając na wiecznie spóźniającą się dziewczynę. Gdy w końcu wyłoniła się z budynku w dłoni trzymałam plik kartek.
-Idziemy?- podeszła do mnie i się uśmiechnęła, ciągle rozglądając.
-Co to?- spytałam wstając.
-Nie wiem. Wypadło jakiejś dziewczynie, niestety gdzieś mi zniknęła. Więc...- uśmiechnęła się do mnie.
-Idziemy na tą kawę?- dziś miałyśmy wracać do domu same. Krótko mówiąc Sue powiedziała Jake'owi, że ma go dosyć i dziś wraca sam. Tak... Dokładnie tymi słowami... Szłyśmy ramię w ramie do Starbucka'a, nie byłam zwolenniczką kawy, ale Sue, ostatnio się do niej przekonała... Cóż, jak twierdzi jej urokowi osobistemu nikt się nie oprze... Prawda jest zupełnie inna, jeśli się na coś uprze, to nie odpuści, choćby nie wiem co. Kiedy w końcu doszłyśmy do kawiarni szybko zrobiła zakupy i udałyśmy się do domu...
Sue
Weszłam do swojego pokoju zaraz po powrocie do mieszkania. Włączyłam swojego laptopa, a plik kartek położyłam na szafce nocnej. Zaczęłam tępo wpatrywać się w urządzenie sącząc kawę. Mój wzrok mimowolnie powędrował na mebel przy łóżku... Miałam wrażenie, że plik zadrukowanych kartek woła do mnie 'Zacznij mnie czytać! Zacznij!' Sięgnęłam po nie i dostrzegłam tytuł 'Księżyc...' Szybko zabrałam się za czytanie. Tekst był najprawdopodobniej scenariuszem, a może książką... Coś pomiędzy.
'Zastanawialiście się kiedyś czym jest świat? Czym jest coś o czym my nie wiemy? Zwykli ludzie... Zwykli... Nienawidzę tajemnic. Zawsze nienawidziłam... Ale moja rodzina? Ona je chyba uwielbia... To jest tak niedorzeczne i denerwujące, kiedy ciągle coś przed tobą zatają, mówiąc ciągle, że się dowiesz w swoim czasie. A może ja nie chcę czekać? Może ja chce wiedzieć już teraz? Ich nikt nie przekona... Próbowałam...'
Vic
Zajrzałam do pokoju Sue. Nawet nie zauważyła jak weszłam. Czytała te kartki, które dziś znalazła. Ucieszyłam się, to oznacza, że mam ją z głowy... Musiałam dziś gdzieś zadzwonić i lepiej by ona tego nie słyszała. Nie chciałam tego... Nikt z nas nie chciał... Weszłam do sypialni i od razu skierowałam się na balkon. Wyszłam i przymknęłam za sobą drzwi. Wybrałam odpowiedni numer i cierpliwie czekałam.
-Słucham?- usłyszałam tak dobrze mi znany głos po drugiej stronie.
-Hej, to ja...- wydukałam i wręcz wyczułam jak jego postawa i myśli się zmieniają.
-Hej... Coś się stało? Znowu miała atak? Jak się czujecie? Za klimatyzowałyście się?- zaśmiałam się cicho. Gdy to usłyszał zamilkł.
-To chyba ja powinnam mówić..- uśmiechnęłam się.- U nas wszytko dobrze. Przepraszam, że tak długo nie dzwoniłam. Od ostatniego razu nie miała ataków. Ale trochę nawywijała...- zaczęłam mu opowiadać, wszytko ze szczegółami co działo się od naszego pierwszego dnia w szkole. Gdy w końcu skończyłam mu streszczać wydarzenia, gwizdnął przeciągle.
-Widzę, że zaszalała... A co u Ciebie?- uśmiechnęłam się. Teraz już oboje byliśmy spokojni i mogliśmy normalnie pogadać...
12 września
Gdy Sue wstała rano wyglądała jak siedem nie szczęść. Teraz gdy byłyśmy po czwartej lekcji jej stan się nie poprawił... Raczej pogorszył, pomimo pięciu kaw, nadal jej oczy się zamykały. Akurat była przerwa na lunch, a moja przyjaciółka postanowiła odszukać autorkę tekstu nad którym spędziła całą noc.
-To nie ma sensu... Może jej dziś w szkole nie ma.- stwierdziłam po tym jak, już chciała czwarty raz wysłać mnie na obchód stołówki. Od jakiegoś chłopaka dowiedziałyśmy się jak wygląda i nawet miał jej zdjęcie.
-O... Jest!- Sue wystrzeliła jak z procy i już po chwili była przy zszokowanej brunetce.- Hej, ty jesteś Amber?
-Tak to ja... A ty kim jesteś?
-Jestem Sue i mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia...
~~~
Hej... Przepraszam, że takie krótkie, ale brat mi więcej czasu dziś nie chce dać... A chciałam go dodać jeszcze w weekend...
Nie będę pisała, że np. 3 komentarze= następny rozdział, bo tego sama nie lubię... Ale miło bybyło jak byście coś napisały...
To tyle ;) Muszę już uciekać.
Kocham Was ♥
Pataxxon
Ja tak cytam , cytam i cytam te ostatnie dwie linijki :-P i wciąż nie mogę się domyśleć co to za propozycja . Więc mam nadzieję , że niedługo się dowiem . I takie pytanko , czy ta propozycja ma coś wpólnego z teatrem ? To jedyne mi na myśl przyszło . ;7
OdpowiedzUsuńJak? Powiedz mi jak? Skąd wiedziałaś, że to coś z grą? Tyle mogę zdradzić... Dowiesz się już nie długo bo w weekend ;D
Usuń