Fan Fiction o One Direction

niedziela, 14 lipca 2013

Dwunasty

29 września
   Za pół godziny mieliśmy mieć kolejne spotkanie, a Sue buszowała po całym domu.
-Co się stało?- byłam zdziwiona kiedy zaczęła wyrzucać moja szufladę z bielizną.
-Chyba zgubiłam swój kalendarz...- mruknęła i rozejrzała się po pokoju.
-Spokojnie, z tego co pamiętam napisałaś tam swój numer telefonu...- pokiwała z zamyśleniem głową.- Więc ten ktoś kto go znalazł się z tobą skontaktuje, nie uważasz?
-Chyba masz rację.- odpowiedziała mi nadal nie dość przekonana.
-Kiedy go zgubiłaś?
-Wczoraj, jak wracałam. No tak! Wpadłam na takiego chłopaka, a miałam niezamkniętą torebkę... Nie chciała się dopchnąć, a ja nie miałam czasu układać tam rzeczy. To na pewno wtedy... Mam nadzieję, że ten chłopak się odezwie, a przede wszystkim, że go zabrał.

1 października
Niall
   Stałem pod szkołą i czekałem. Uczniowie wychodzili z niej grupkami, ale nigdzie nie widziałem Susane. Nagle wśród zamętu usłyszałem śmiech. Odwróciłem w tamtą stronę głowę, To ona... Śmiała się z czegoś wchodząc do autobusu, Cholera jasna! Autobus ruszył, a moje auto było zaparkowane kawałek z tond. Zrezygnowany zacząłem wędrówkę do swojego pojazdu. Za kilka godzin będę w samolocie... Jak ja jej oddam ten kalendarz? I jeszcze mój telefon zaczął dzwonić.
-Tak?- rzuciłem otwierając samochód.
-Hej, Niall. Wiesz jaki dziś jest dzień?- jak zwykle Liam próbował nas wszystkich pozbierać do kupy.
-Tak, wiem Li. Dziś jest poniedziałek...- uśmiechnęłam się.
-Niall! Nie żartuj, wiesz, że dziś wylatujemy?- zapytał lekko zdenerwowany.
-Tak, spokojnie. Nie zapomniałem.
-A spakowałeś się? I gdzie ty do cholery jesteś?- o co mu chodzi?
-Prawie, jeszcze tylko kilka rzeczy. O co Ci chodzi?
-Och... O nic. Tylko stoję przed twoim apartamentem.- o kurwa!
-Już jadę. Później Ci wszytko wytłumaczę.
                                                                ***
   Siedzieliśmy w samolocie, a ja streszczałem Li ostatnie wydarzenia.
-Pokaż mi ten kalendarz.- podałem mu przedmiot. Otworzył tam gdzie są dane.- Ty idioto! Tutaj jest jej numer, mogłeś po prostu do niej zadzwonić i się z nią umówić.
-No, ale... Ja...
-Nie zauważyłeś go?- skąd on to wiedział? Pokiwałem głową zawstydzony.
-Nawet jeśli bym go zobaczył, to bym się wstydził...- zwiesiłem głowę.
-Och... Horan... I co ja mam z tobą zrobić?- zapytał zatroskany.
-Co jest?- Harry dosłownie wsadził pomiędzy nas swoją głowę.- Horan co z tobą, czyżbyś się zakochał?- spojrzałem na niego jak na debila, ale ten już stracił mną zainteresowanie. Wyrwał Liam'owi kalendarz i uciekł do łazienki.
-Horan! Kim jest Susane Cherry?!- no to tyle z dyskrecją.
-Kto? Weź powtórz!- odkrzyknął mu Lou.
-SUSANE CHERRY! A co?- ciągle krzyczał z ubikacji.
-Zamknij się Styles! Musze gdzieś zadzwonić.- Tomlinson wyciągnął swój telefon i zaczął czegoś tam szukać, najprawdopodobniej numeru telefony.- Em... Victoria?- o co tu kurwa chodzi?!

Louis
-Em... Victoria?- zapytałem, dla formalności.
-Tak, kto mówi?- pod drugiej stronie usłyszałem głos rudowłosej.
-Louis Tomlinson, ten sam który wpadł na Sue. Mam do Ciebie pytanie.- uśmiechnąłem się na wspomnienie wkurzonej twarzy szatynki.
-Ok, pytaj, tylko jak to będzie coś zboczonego to rzucę w Ciebie patelnią!- w głośniku rozbrzmiał jej śmiech.- I tak, dorzucę.
-Nie, to nic zboczonego. Mam pytanie, Sue nazywa się Susane Cherry, prawda?
-No tak. Nie rozumiem po co Ci to?- w jej głosie dało się słyszeć zdziwienie.
-A nie zgubiła niedawno kalendarza? Takiego czarnego...- dalej pytałem.
-Tak, ale wytłumacz mi skąd ty do jasnej cholery wiesz?!- była nieźle wkurzona.
-Muszę kończyć. Pa.- i się rozłączyłem.- Harry daj mi ten kalendarz!

~~~
Hej!
Wiem, rozdział jest, ale mega krótki. Sama dobie się dziwie, że zdążyłam.
Jutro wyjeżdżam, ale mimo to napisałam.
Wiem, nie jest zachwycający, ale się naprawdę starałam...
Blog miał sporo wejść po ostatnim poście, a wiecie ilu komentarzy się naliczyłam pod 11? A ty was zaskoczę. Calutkie okrągłe 0. Nigdy nie zrobię x komentarzy = nn, wiem, że mój blog nie jest najciekawszy czy coś, ale wcześniej był chociaż jeden komentarz. Miałam nie dodawać tego rozdziału, ale się sprężyłam...
Następny rozdział pojawi się jak wrócę. Przepraszam, nie zdążyłam napisać na zapas...
Kocham Was ♥
Pataxxon

2 komentarze:

  1. Jak to nie jest zachwycający ??! Kobieto jest genialny, tylko troszkę krótki :P Chciałam dołączyć do obserwatorów, ale nie mogę, ponieważ gadżet ''obserwatorzy'' nie chce mi się załadować na Twoim blogu :/ Jednak jak tylko będzie taka możliwość oczywiście dołączę do członków bloga :) Ale tak czy inaczej będę wpadać bo jest extra ;3
    Pozdrawiam, życzę dalszej weny i miłego wyjazdu :D
    Bardzo serdecznie zapraszam też do siebie- http://onedirection11111.blogspot.com/ -mam nadzieję że wpadniesz i zostawisz po sobie jakiś ślad :) xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się podoba ;) Wiem, jest krótki, ale ja go pisałam kilka godzin przed wyjazdem i nie miałam za bardzo czasu ;/
      Już naprawiłam obserwatorów, sama nie wiem jak, ale tego dokonałam...
      Dziękuje, na pewno zajrzę, tylko jeszcze nie wiem kiedy, mam trochę rozdziałów do nadrobienia ;)
      Pozdrawiam ♥

      Usuń