Fan Fiction o One Direction

piątek, 15 marca 2013

Pierwszy


21 sierpień
   Wstałam obudzona dźwiękiem budzika w moim telefonie. Przetarłam oczy i wyjrzałam przez okno. W końcu dojechałam. Pociąg zaczął zwalniać, aż w końcu się zatrzymał. Wzięłam swoją walizkę i torebkę, ruszyłam do wyjścia z przedziału. Gdy już wyszłam z maszyny rozdzwonił się mój telefon. Jak zawsze na moje usta wpełzł nieznaczny uśmiech, gdy usłyszałam melodię z Harry'ego Pottera.
-Co się stało Vic?
-Gdzie ty jesteś? Mamy już mało czasu. Pociąg właśnie przyjechał, a ciebie nigdzie nie ma.- rozejrzałam się, stała do mnie odwrócona placami. Podeszłam do niej.
-Jestem. Obróć się o sto osiemdziesiąt stopni.- poleciłam jej rozłączając się. Przytuliłyśmy się.
-Znowu razem?- zapytała Vic. Mieszkałyśmy kilkaset kilometrów od siebie, poznałyśmy się w internecie, a później do siebie jeździłyśmy na wakacje i ferie. Ciężko było, ale jakoś wytrzymałyśmy.
-Teraz już na zawsze.- uśmiechnęłam się.- Chodźmy już, bo się spóźnimy.
                                                                 ***
   Po przegadanym locie, w końcu dotarłyśmy do Londynu. Zaczęłam szukać wzrokiem Artura.
-Ech... Czego ja się mogłam spodziewać po mojej rodzinie? Zero punktualności.- teatralnie pokręciła głową.
-Ech... Czego ja mogłem się spodziewać po mojej siostrze ciotecznej? Zero przywitania, szacunku.- odezwał się za mną wysoki, szczupły brunet, ubrany na sportowo.
-Jak chcesz ckliwych powitań to nie do mnie.- odpowiedziałam i pokazała mu język.
-Hej.- przywitała się Vic.
-Długo mamy tu jeszcze stać?- zapytałam Artura.
                                                                 ***
   Podjechaliśmy pod śliczną kamienicę. Nasze mieszkanie było na poddaszu, lub jak ja to wolę określenie na strychu. Szybko wyjęłam swoją walizkę i weszłam do budynku. Uśmiechnęłam się widząc starą windę. Uwielbiałam różnego rodzaju starocia.
-Długo jeszcze będziesz się gapić na tą windę?- zapytał Artur. Pokazałam mu język. Wsiedliśmy do maszyny. Z zadowoleniem stwierdziłam, że jest bardzo zadbana. Gdy dojechaliśmy na właściwe piętro, Artur otworzył drwi i nas wpuścił. Po lewej stronie była wbudowana szafa, po prawej zwykła, szara ściana. Ściągnęłam buty i weszłam w głąb mieszkania.
    Po lewej stronie znajdowało się wejście do przestronnej kuchni. Korytarz przechodził w salono-jadalnię. Dwie równoległe do siebie ściany były pomalowane na brudną zieleń, a reszta na ten sam odcień szarości co w korytarzu. Całe mieszkanie było przestronne i ciepłe. Znajdowało się w nim pięć par drzwi. I balkon. Z tego co nam pokazywał na Skype Artur w naszych pokojach, również powinny znajdować się balkony. Salon był urządzony dość nowocześnie. Duża, jasnoszara kanapa z zielonymi poduszkami stała naprzeciwko ogromnego telewizora. Na szafce pod plazmą była konsola do gier i mnóstwo płyt. Szklany stolik, który stał przed kanapą, był zadziwiająco czysty. Ciekawe, ile Artur zapłacił sprzątaczce. Równolegle do telewizora pod brudno-zieloną ścianą stał mocny, ciemny stół z kompletem dwunastu krzeseł. Nad stołem był nisko powieszony żyrandol.
-A teraz gadaj,ile dałeś za sprzątaczkę?- zapytała Artura. Nie był on typem osoby która lubi sprzątać.
-No wiesz co?- prychnął.
-Za dobrze Cię znam, albo wynająłeś sprzątaczkę, albo masz dziewczynę, która się nad tobą zlitowała i tu posprzątała.
-Nie gadam z tobą.- odpowiedział urażony.- Ty we mnie nie wierzysz....
-Jeśli myślałeś, że się nabiorę, to grubo się pomyliłeś. Vic, chodźmy zobaczyć pokoje.- otworzyłam pierwsze drzwi i ukazał mi się średnich rozmiarów pokój.
   Był pomalowany na ciemnofioletowy kolor z szarymi wzorami. Za wielkim metalowym łóżkiem był namalowany znak Insygniów Śmierci, ledwie widoczny na ciemnym tle. Obok łóżka były stoliki nocne z małymi czarnymi lampami. Po prawej stronie drzwi był wbudowany ogromny, czarny regał który szybko się zapełnię książkami. Na przeciwko drzwi było ogromne okno z parapetem przystosowanym do siedzenia, a obok na balkon. Na przeciwko łóżka była wbudowana szafa, z ponaklejanymi na drzwi płytami DVD, po jej lewej stronie znajdowało się czarne biurko-toaletka. Po lewej stronie drzwi znajdowała się komoda. Na jasnych panelach które były w całym mieszkaniu oprócz kuchni i chyba łazienki leżał fioletowo czarny dywan, a na nim dwie poduszki do siedzenia, jedna czarna, a druga ciemno fioletowa. Zostawiłam walizkę w pokoju i udałam się do sąsiedniego pomieszczenia.
   Pokój Vic był lustrzanym odbicie mojego. Tutaj ściany były pomalowane na ciemnoniebieski kolor w czerwone wzory, na szafie była tapeta z wycinków gazet, a za łóżkiem namalowano wielką flagę U.K. Dywan był niebiesko-czerwony, z poduszkami w tych kolorach. Lampy były koloru czerwonego.
-Pościel macie w szafie na korytarzu. Zakupy są już zrobione, jeśli nie będziecie czegoś wiedziały to dzwońcie. Przepraszam, że nie zostanę dłużej, ale muszę już jechać do Manchesteru.-w drzwiach pojawił się Artur z walizką.- Bym zapomniał, jesteście już zapisane do szkoły, książki są już opłacone, w szafach znajdziecie mundurki. Dziś przyjdzie do was sąsiad z naprzeciwka. Mój numer macie zapisany w telefonach, które również znajdziecie w szafach. Załatwiłem wam kartu VIP w klubie u mojego kolegi. Wszelkie opłaty będę pokrywał ja. W pokoju obok balkonu jest wszystko co będzie wam potrzebne do zorganizowania imprezy: konsola DJ, alkohol i tego typu rzeczy. Klucze macie w kuchni na blacie, z adresem szkoły. Mój pokój jest już opróżniony i do waszej dyspozycji. To chyba wszystko...
-Nie tak się umawialiśmy. Opłaty mieli pokrywać moi rodzice. Nie miałeś nam kupować telefonów, ani rzeczy do szkoły...
-Och Sue... Mi i tak spokojnie wystarcza pieniędzy. Mam sklepy, firmę to naprawdę przynosi dużo dochodów. Ach... Tak w szafach znajdziecie jeszcze mały prezent ode mnie. I nie chcę słyszeć, że tego nie przyjmiecie. Dobrej zabawy.- i już go nie było...
-Ja go kiedyś zabiję. Jak można być takim dzieckiem? Przecież mu już to tłumaczyłam tysiące razy.- żaliłam się Vic.
-Mi to też się nie podoba, ale co mamy zrobić? On to sobie wszystko dokładnie zaplanował, a poza tym wiedziałaś, że tak będzie.- powiedziała moje przyjaciółka.- Pomożesz mi się rozpakować?

2 komentarze:

  1. Cudownie się zaczyna :)
    Ciekawe co to za sąsiad z naprzeciwka... hmmm ;p
    Podoba mi się jak piszesz dialogi, Twoje teksty są świetne. "Długo jeszcze będziesz się gapić na tą windę?" rozwaliło mnie do łez :)
    Nie będę Ci pisać, że czekam na następny, bo to wiesz ;)
    Pozdrawiam :*
    P.S. Ja też mam ustawioną melodyjkę z Harry'ego Pottera jak dzwoni moja przyjaciółka... skąd wiedziałaś?
    Całuję :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Tym sąsiadem nie bd 1D, niestety.
    Bardzo się cieszę, że Ci się podoba;)
    Niestety nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział...
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń