21 sierpień
Wstałam obudzona dźwiękiem
budzika w moim telefonie. Przetarłam oczy i wyjrzałam przez okno. W
końcu dojechałam. Pociąg zaczął zwalniać, aż w końcu się
zatrzymał. Wzięłam swoją walizkę i torebkę, ruszyłam do
wyjścia z przedziału. Gdy już wyszłam z maszyny rozdzwonił się
mój telefon. Jak zawsze na moje usta wpełzł nieznaczny uśmiech,
gdy usłyszałam melodię z Harry'ego Pottera.
-Co się stało Vic?
-Gdzie ty jesteś? Mamy już mało
czasu. Pociąg właśnie przyjechał, a ciebie nigdzie nie ma.-
rozejrzałam się, stała do mnie odwrócona placami. Podeszłam do
niej.
-Jestem. Obróć się o sto
osiemdziesiąt stopni.- poleciłam jej rozłączając się.
Przytuliłyśmy się.
-Znowu razem?- zapytała Vic.
Mieszkałyśmy kilkaset kilometrów od siebie, poznałyśmy się w
internecie, a później do siebie jeździłyśmy na wakacje i ferie.
Ciężko było, ale jakoś wytrzymałyśmy.
-Teraz już na zawsze.- uśmiechnęłam
się.- Chodźmy już, bo się spóźnimy.
***
Po przegadanym locie, w końcu
dotarłyśmy do Londynu. Zaczęłam szukać wzrokiem Artura.
-Ech... Czego ja się mogłam
spodziewać po mojej rodzinie? Zero punktualności.- teatralnie
pokręciła głową.
-Ech... Czego ja mogłem się
spodziewać po mojej siostrze ciotecznej? Zero przywitania,
szacunku.- odezwał się za mną wysoki, szczupły brunet, ubrany na
sportowo.
-Jak chcesz ckliwych powitań to nie do
mnie.- odpowiedziałam i pokazała mu język.
-Hej.- przywitała się Vic.
-Długo mamy tu jeszcze stać?-
zapytałam Artura.
***
Podjechaliśmy pod śliczną
kamienicę. Nasze mieszkanie było na poddaszu, lub jak ja to wolę
określenie na strychu. Szybko wyjęłam swoją walizkę i weszłam
do budynku. Uśmiechnęłam się widząc starą windę. Uwielbiałam
różnego rodzaju starocia.
-Długo jeszcze będziesz się gapić
na tą windę?- zapytał Artur. Pokazałam mu język. Wsiedliśmy do
maszyny. Z zadowoleniem stwierdziłam, że jest bardzo zadbana. Gdy
dojechaliśmy na właściwe piętro, Artur otworzył drwi i nas
wpuścił. Po lewej stronie była wbudowana szafa, po prawej zwykła,
szara ściana. Ściągnęłam buty i weszłam w głąb mieszkania.
Po lewej stronie znajdowało się wejście do przestronnej kuchni. Korytarz przechodził w salono-jadalnię. Dwie równoległe do siebie ściany były pomalowane na brudną zieleń, a reszta na ten sam odcień szarości co w korytarzu. Całe mieszkanie było przestronne i ciepłe. Znajdowało się w nim pięć par drzwi. I balkon. Z tego co nam pokazywał na Skype Artur w naszych pokojach, również powinny znajdować się balkony. Salon był urządzony dość nowocześnie. Duża, jasnoszara kanapa z zielonymi poduszkami stała naprzeciwko ogromnego telewizora. Na szafce pod plazmą była konsola do gier i mnóstwo płyt. Szklany stolik, który stał przed kanapą, był zadziwiająco czysty. Ciekawe, ile Artur zapłacił sprzątaczce. Równolegle do telewizora pod brudno-zieloną ścianą stał mocny, ciemny stół z kompletem dwunastu krzeseł. Nad stołem był nisko powieszony żyrandol.
Po lewej stronie znajdowało się wejście do przestronnej kuchni. Korytarz przechodził w salono-jadalnię. Dwie równoległe do siebie ściany były pomalowane na brudną zieleń, a reszta na ten sam odcień szarości co w korytarzu. Całe mieszkanie było przestronne i ciepłe. Znajdowało się w nim pięć par drzwi. I balkon. Z tego co nam pokazywał na Skype Artur w naszych pokojach, również powinny znajdować się balkony. Salon był urządzony dość nowocześnie. Duża, jasnoszara kanapa z zielonymi poduszkami stała naprzeciwko ogromnego telewizora. Na szafce pod plazmą była konsola do gier i mnóstwo płyt. Szklany stolik, który stał przed kanapą, był zadziwiająco czysty. Ciekawe, ile Artur zapłacił sprzątaczce. Równolegle do telewizora pod brudno-zieloną ścianą stał mocny, ciemny stół z kompletem dwunastu krzeseł. Nad stołem był nisko powieszony żyrandol.
-A teraz gadaj,ile dałeś za
sprzątaczkę?- zapytała Artura. Nie był on typem osoby która lubi
sprzątać.
-No wiesz co?- prychnął.
-Za dobrze Cię znam, albo wynająłeś
sprzątaczkę, albo masz dziewczynę, która się nad tobą zlitowała
i tu posprzątała.
-Nie gadam z tobą.- odpowiedział
urażony.- Ty we mnie nie wierzysz....
-Jeśli myślałeś, że się nabiorę,
to grubo się pomyliłeś. Vic, chodźmy zobaczyć pokoje.-
otworzyłam pierwsze drzwi i ukazał mi się średnich rozmiarów
pokój.
Był pomalowany na ciemnofioletowy
kolor z szarymi wzorami. Za wielkim metalowym łóżkiem był
namalowany znak Insygniów Śmierci, ledwie widoczny na ciemnym tle.
Obok łóżka były stoliki nocne z małymi czarnymi lampami. Po
prawej stronie drzwi był wbudowany ogromny, czarny regał który
szybko się zapełnię książkami. Na przeciwko drzwi było ogromne
okno z parapetem przystosowanym do siedzenia, a obok na balkon. Na
przeciwko łóżka była wbudowana szafa, z ponaklejanymi na drzwi
płytami DVD, po jej lewej stronie znajdowało się czarne
biurko-toaletka. Po lewej stronie drzwi znajdowała się komoda. Na
jasnych panelach które były w całym mieszkaniu oprócz kuchni i
chyba łazienki leżał fioletowo czarny dywan, a na nim dwie
poduszki do siedzenia, jedna czarna, a druga ciemno fioletowa.
Zostawiłam walizkę w pokoju i udałam się do sąsiedniego
pomieszczenia.
Pokój Vic był lustrzanym odbicie
mojego. Tutaj ściany były pomalowane na ciemnoniebieski kolor w
czerwone wzory, na szafie była tapeta z wycinków gazet, a za
łóżkiem namalowano wielką flagę U.K. Dywan był
niebiesko-czerwony, z poduszkami w tych kolorach. Lampy były koloru
czerwonego.
-Pościel macie w szafie na korytarzu.
Zakupy są już zrobione, jeśli nie będziecie czegoś wiedziały to
dzwońcie. Przepraszam, że nie zostanę dłużej, ale muszę już
jechać do Manchesteru.-w drzwiach pojawił się Artur z walizką.-
Bym zapomniał, jesteście już zapisane do szkoły, książki są
już opłacone, w szafach znajdziecie mundurki. Dziś przyjdzie do
was sąsiad z naprzeciwka. Mój numer macie zapisany w telefonach,
które również znajdziecie w szafach. Załatwiłem wam kartu VIP w
klubie u mojego kolegi. Wszelkie opłaty będę pokrywał ja. W
pokoju obok balkonu jest wszystko co będzie wam potrzebne do
zorganizowania imprezy: konsola DJ, alkohol i tego typu rzeczy.
Klucze macie w kuchni na blacie, z adresem szkoły. Mój pokój jest
już opróżniony i do waszej dyspozycji. To chyba wszystko...
-Nie tak się umawialiśmy. Opłaty
mieli pokrywać moi rodzice. Nie miałeś nam kupować telefonów,
ani rzeczy do szkoły...
-Och Sue... Mi i tak spokojnie
wystarcza pieniędzy. Mam sklepy, firmę to naprawdę przynosi dużo
dochodów. Ach... Tak w szafach znajdziecie jeszcze mały prezent ode
mnie. I nie chcę słyszeć, że tego nie przyjmiecie. Dobrej
zabawy.- i już go nie było...
-Ja go kiedyś zabiję. Jak można być
takim dzieckiem? Przecież mu już to tłumaczyłam tysiące razy.-
żaliłam się Vic.
-Mi to też się nie podoba, ale co
mamy zrobić? On to sobie wszystko dokładnie zaplanował, a poza tym
wiedziałaś, że tak będzie.- powiedziała moje przyjaciółka.-
Pomożesz mi się rozpakować?
Cudownie się zaczyna :)
OdpowiedzUsuńCiekawe co to za sąsiad z naprzeciwka... hmmm ;p
Podoba mi się jak piszesz dialogi, Twoje teksty są świetne. "Długo jeszcze będziesz się gapić na tą windę?" rozwaliło mnie do łez :)
Nie będę Ci pisać, że czekam na następny, bo to wiesz ;)
Pozdrawiam :*
P.S. Ja też mam ustawioną melodyjkę z Harry'ego Pottera jak dzwoni moja przyjaciółka... skąd wiedziałaś?
Całuję :*
Tym sąsiadem nie bd 1D, niestety.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że Ci się podoba;)
Niestety nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział...
Pozdrawiam ;*